Rozmiar: 2551 bajtów
BĄBEL


[Rozmiar: 51196 bajtów]

Bąbel trafił do nas 23 czerwca 2007 roku.
Wyszłam do pracy jak zwykle, rano, śpiesząc się na autobus (mam do niego kilometr spaceru), tym bardziej że akurat rozpoczął się remont generalny ulicy przy której mieszkamy, a że jest to ulica duża i przelotowa - więc cała okolica była doszczętnie zakorkowana. Kilkadziesiąt metrów od domu miałam do wyboru - iśc prosto albo przejść przez pasy w tym miejscu.
Skręciłam by przejść przez ulicę i zobaczyłam że na wysepce między jezdniami obok kosza na śmieci stoją robotnicy i czemuś się przyglądają.
Zrobiło mi się zimno gdy zobaczyłam ze pod koszem leży coś biało-czarnego. Nie ludziłam się że panowie gapią się na szmatkę.
Światła się zmieniły w tej chwili i moment później miałam w rękach nieprzytomnego kociaka.
Szczytem pecha było to że akurat w tym momencie nie miałam żadnej mozliwosci dostarczyć go do lekarza. Cała okolica stała w korku i to na naprawdę rozległym obszarze, nawet nie wiedziałam jak rozległym, na dokładkę była godzina wpół do siódmej rano .
A kociak właśnie mi na rękach umierał z odwodnienia.
Co było robić, wpadłam do pierwszego otwartego sklepu spożywczego, kupiłam słodki napój i wkraplałam maleństwu po kropli płynu na język. Tak żeby nie musiał go łykać bo nie był w stanie, ale żeby się wchłaniał przez wysuszone śluzówki.

Moja nietypowa metoda bardzo szybko przyniosła rezultaty bo kociak zaczął odzyskiwać przytomność.
Kilka minut póżniej był już całkiem aktywny i świadomy.
Podana później kroplówka postawiła go całkiem na nogi i parę godzin poźniej brykał jakby nigdy nic.

[Rozmiar: 27685 bajtów]


W tamtym momencie Bąbel okazał się terminatorem w kociej skórce :)
Niestety, gdy miał pół roku prawie pożegnał się z życiem.
Z niewiadomego powodu przestały mu pracować jelita. Zatrzymały się. Nie wiedzieliśmy co się dzieje, wyglądało to na jakieś ciało obce którego nie widać w badaniach.
Więc zdecydowaliśmy się na szybką operację bo z Bąblem z każdą chwilą było gorzej. Bardzo wymiotował, źle się czuł. Operacja dała wynik niespodziewany - Bąbla jelita nie pracują, okrężnica jest wypchana do granic możliwości, całe jelita sa w punktowych stanach zapalnych a między ich pętlami jest płyn.

[Rozmiar: 35942 bajtów]



Jelita zostały oczyszczone, zszyte, kocurek dostał leki.
Po operacji jako takiej szybko się pozbierał. Jednak cały czas wyglądał źle. Badania krwi wykazały silny stan zapalny.
Dostał antybiotyk. Trochę się poprawiło, ale jelita były bardzo powolne cały czas.
Więc podano mu lek na poprawę perystaltyki. I tu ponownie Bąbel mial okazję spotkać się ze śmiercią na niewydolność krążenia.
Prawie nam po nim umarł. Ale opaczność nad nim czuwa, wyczytałam w ulotce, pomiędzy masą innych potencjalnych efektów ubocznych leku jest możliwe obniżenie poziomu magnezu we krwi i że nie wolno go podawać przy niedoborze tego pierwiastka.
Szybko zrobiliśmy badania krwi, tym razem z jonogramem i wyszedl bardzo niski poziom magnezu.
Udało się naszego kocurka wyciągnąć z tej historii. Za uszy niemal.

[Rozmiar: 67778 bajtów]


Potem jeszcze kilkakrotnie wydarzały się podobne przygody, ale już wiedzieliśmy co wtedy robić. Tzn. uczyliśmy się na błędach i sukcesach i z każdą powtórką szybciej opanowywaliśmy sytuację.
Obecnie, od wielu miesięcy jest spokój i nawet śladu nawrotów, mamy nadzieję że ta dziwna przypadłość już minęła, że Bąbel z niej po prostu wyrósł.

[Rozmiar: 59672 bajtów]