Rozmiar: 2551 bajtów


[Rozmiar: 112159 bajtów]



Minęło już pięć lat odkąd Przemek jest z nami i naszymi kotami.
No - już jakiś czas temu to mineło ;)
Przyznaję się bez bicia że troszkę tą część naszej stronki zaniedbałam - a przecież tyle się działo. Tak więc zabieram się za nadrabianie zaległości w tym temacie :)

Przemek, z małego chłopca przeistoczyl sie "niewiadomokiedy" w dużego chłopaka który ma już wybraną swoją przyszłą żonę, niejaką Emilke, pisze, czyta i gdy ja piszę te słowa (grudzień 2010) to właśnie bawi się na feriach w górach z ukochanym wujkiem :)

Ten rok nie był dla nas łatwy, odeszły dwa nasze koty: Żabka i Karmel. Śmierć Żabki była łatwiejsza do zrozumienia i zaakceptowania - miała już 16 lat, chorowała długo, mieliśmy czas się przygotować na jej odejście.
Karmel, młodziutki jeszcze kocurek, miał przecież dopiero rok, zachorował nagle, na FIPa, kilka tygodni i musieliśmy go pożegnać.
Dla Przemka były to ciężkie chwile, ale dzielnie sobie z tym poradził - choć często wspomina o kotach które odeszły i widać że często o nich myśli.

[Rozmiar: 58652 bajtów]

Karmel dawał się w kość Przemkowi :)
Jego ulubioną zabawą było polowanie w nocy na jego stopy albo rękę która nieopacznie zwiesiła się z łóżka - co jak łatwo się domyslić nie wpływało korzystnie na relaks podczas snu :)
Nie zmieniało to faktu że Przemek Karmela bardzo lubił a na jego nocne zachowania znaleźliśmy wspólnie sposób - Przemek przez jakiś czas spał ze spryskiwaczem i gdy Karmel go w nocy obudził - to był z mniejca wychowywany :)
Sposób okazał się bardzo skuteczny a Przemek był z siebie bardzo dumny :)
Niestety, Karmel był z nami bardzo krótko, o wiele za wcześnie musielismy się z nim pożegnać :(

Karmel trafił do naszego domu z bratem - Iryskiem, na szczęście on czuje się dobrze i mamy nadzieję że tak będzie przez najbliższe kilkanaście lat :)
Karmelek od samego początku był słabszy, mniejszy - Irysek ważył już dawno 5 kilo, a Karmel przekroczył ledwo 2 kilo - jednak wyglądał zupełnie zdrowo i normalnie, tyle że był drobniutki i szczupły - jego choroba spadła na nas zupełnie niespodziewanie.

[Rozmiar: 111111 bajtów]

W międzyczasie mielismy w naszym domu inną znajdkę - niesamowitej urody kotkę Stokrotkę:)
Kotka trafiła do nas zupełnie przypadkiem - podczas niedzielnego spaceru nad Wisłą, który miał nas doprowadzić na pokazy jakoweś - zobaczyliśmy z Przemkiem dwóch panów idących chodnikiem a między nimi biegło malutkie kociątko. Nie mogłam przejść obojetnie wobec takiego obrazka - zapytałam się czy to ich kociak, obawiałam się że kociatko po prostu do nich podbiegło szukając zainteresowania, a zaraz zostanie samo. Ciekawe zjawisko psychologiczne - cały czas widziałam po prostu małe bure kocię.
Dowiedziałam się że panowie są robotnikami, mieszkają daleko poza Warszawą, przed kilku godzinami przyjechali po kilku dniach urlopu do pracy na okolicznej budowie, przejeżdżali w nocy koło targowiska i zobaczyli kociaka idącego po ulicy. Zlitowali się i go zabrali, ale nie wiedzą co mają z nim zrobić, od poniedziałku będą całymi dniami na budowie, mieszkają w baraku, nie mogą tam mieć kociaka, nie wiedzą czym go karmić bo jeść nie chce - więc chodzą od paru godzin nad Wisłą z nadzieją że komuś kociaka oddadzą.
Najfajniejsze w tym wszystkim było to że ci dwaj panowie robotnicy byli naprawdę przejęci losem kociaka i chcieli mu pomóc.
Szybki telefon do Piotrka - czy mnie z domu nie wyrzuci ;) - zgarneliśmy z Przemkiem kocinę i zawrócilismy do domu.
Dopiero gdy z wracaliśmy zorientowałam się jakie cudo trzymam na rękach :)

[Rozmiar: 80386 bajtów]


Stokrotka okazała się miniaturową kopią naszej kotki Malutkiej - idealnie tak samo umaszczoną. Na dokładkę nasza kocica która ogólnie nie zaprzyjaźnia się z innymi kotami a kociaki przewijające się przez nasz dom (tudzież w nim zostające) traktująca nieco z dystansem - Stokrotkę pokochała miłością niemal matczyną.
Wyjasniła się też sprawa braku apetytu koteczki o którym mówili robotnicy - Stokrotka, mimo iż miała już około 2 miesięcy, na pewno nie mniej - nie potrafiła sama jeść! Wszystko wskazuje na to że pochodziła z fatalnej pseudohodowli - w której nie było nawet jedzenia dla kociąt, starczało jedynie jakoś dla kocicy, a kociaki mimo swojego wieku jedynym pokarmem jaki znały - było mleko matki.
I pewnie Stokrotka albo uciekła podczas dnia targowego, albo nie udało się jej sprzedać i została wyrzucona.

[Rozmiar: 51586 bajtów]


Dużo pracy kosztowało nauczenie Stokrotki samodzielnego jedzenia bo przekroczyła już wiek gdy kociaki się tego uczą (wyglądała na dwa miesiące, biorąc jednak pod uwagę okoliczności mogła być dużo starsza), ale na szczęście udało się to w pełni i nasza ślicznota mogła pójść do nowego domu. Dla Przemka to też było przeżycie - miał czas żeby do Stokrotki się przyzywyczaić.
Ale od początku wiedział że ona jest u nas tymczasowo, uratowaliśmy ją, odkarmimy i znajdziemy dobry dom. Teraz dumnie informuje znajomych że Stokrotkę uratowaliśmy i teraz mieszka w swoim domku :)

[Rozmiar: 150697 bajtów]

Z każdym dniem widzimy coraz bardziej jak wiele Przemek zyskuje z tego że przyszło mu się wychowywać w gromadce kotów.
A jaki to świetny sposób na podrywanie pań! Po tekście - a wie pani ile ja mam kotów? Osiem! Żadna nie zaniecha dalszej pogawędki ;)

W naszym domu mieszkają nie tylko koty. Mamy również akwarium z rybkami którymi Przemek bardzo odpowiedzialnie się opiekuje.
Mamy także trzy przesympatyczne chomiki roborowskiego - również pod opieką Przemka :).
Ja osobiście jestem w nich zakochana - zwierzaki są niesamowicie fajne do obserwacji, są wesołe, pełne temperamentu i pomysłów. Mają też pewną niezaprzeczalną zaletę w domu pełnym kotów - nie wymagają wypuszczania. Jest to w ich przypadku nawet niewskazane ze wzgledu na wielkość i szybkość - bardzo łatwo o ucieczkę a złapać taką żywą iskierkę graniczy z cudem.
Nasze chomiczki mają sporą klatkę, pełną atrakcji - mamy nadzieję że są szczęśliwe :)

[Rozmiar: 267281 bajtów]

[Rozmiar: 267186 bajtów]

[Rozmiar: 278479 bajtów]


Przemek kocha przyrodę, uwielbia ją także fotografować. Robi to w taki sposób że mnie zazdrość zżera ;)
Tutaj można zobaczyć kilka fotek Przemkowych - są takie jakie powstały, nie poddane żadnej absolutnie obróbce - nawet nie wycinane, jedynie trochę pomniejszone - żeby się nadawały do zamieszczenia na stronie.