PRZEMEK MA JUŻ PÓŁ ROKU!


[Rozmiar: 2889 bajtów]


PRZEMEK MA JUŻ PÓŁ ROCZKU! :)

[Rozmiar: 45189 bajtów]

Czas płynie szybko, naszemu synkowi "stuknęło" już pół roczku :)
Wiele się w tym czasie wydarzyło - Przemek z noworodka i malutkiego niemowlaczka który głownie je i śpi przeobraził się w żwawe niemowlę które aktywnie spędza czas i bardzo chętnie poświęca go na kontakty z kotami :)
Już nie jest dla nich jedynie obiektem który się obserwuje i który można dogrzewać w czasie snu. Potrafi dotknąć, roześmiać się w głos, przytulić się.
No, czasem potrafi także np. złapać za ogon czy za sierść - ale zawsze poproszony - puszcza. Jak mnie złapie za włosy to muszę znacznie bardziej się naprosić :)

[Rozmiar: 35512 bajtów]


Koty są dla Przemka świetnym bodźcem do ćwiczenia motoryki, kot nie będzie czekał w nieskończoność aż dziecko zdecyduje się go pogłaskać - po prostu sobie pójdzie.
Nie zawsze też podejdzie pod rękę - Przemek miał motywację najlepszą z możliwych żeby stale trenować i rozwijać swoje mozliwości :)
I korzystał z tego w każdej chwili - bo zawsze był jakiś kot którego chciał dotknąć, zobaczyć z bliska.

[Rozmiar: 31082 bajtów]

Jakoś tak się zrobiło że to głównie nasze kocurki się kręciły wokół Przemka, na znacznie więcej też mu zawsze pozwalały - czasem wręcz robiliśmy im pogadanki na temat tego że powinny pozwalać na mniej :)
Od samego początku kocurki traktowały Przemka jako kumpla, na poczatku z jakiegos powodu niesamodzielnego, pozbawionego możliwości samodzielnego przemieszczania się (w celu okazania mu swojej przyjaźni przynosiły mu np. swoje zabawki) - ale z czasem coraz bardziej mobilnego i aktywnego.
Kotki też pozwalały mu na bardzo dużo, były troskliwe - ale aż tak się nim nie interesowały.


[Rozmiar: 26960 bajtów]


Okruszek, na zdjęciu powyżej, od samego początku był dla Przemka pełen ciepła, miłości i nieprzebranej cierpliwości, nawet gdy ten go tarmosił akurat za sierść - traktował to jako najczulszą pieszczotę. I to niestety Okruszek najwięcej tarmoszenia doznał. Na szczęście Przemek szybko zrozumiał że kotów się nie przydusza ani nie ciągnie za ogony - jednak przeszedł ten okres i nieco futra Okruszkowi powyrywał.
Na szczęście miłość Okruszka przetrwała to wszystko i jego uczucie kwitnie nadal :)

Pisałam już wcześniej o tym że Przemek był bardzo chory - gdy kończył sześć miesięcy choroby trwały nadal, ze względu na brak leczenia oraz fakt że nałożyły się na siebie, organizm malutkiego dziecka nie był w stanie sobie z nimi sam poradzić.
Mimo to - Przemek miał niesamowitą odporność jak na dziecko w tym wieku. Od samego początku braliśmy Przemka ze sobą wszędzie - miał stały kontakt z dużą ilością ludzi, obcych kotów.
Doskonale radził sobie ze wszystkimi infekcjami, nawet gdy udało mu się coś załapać - rewelacyjnie sobie z tym radził, bez żadnych leków. Nigdy nie brał antybiotyków. Już samo to że był w stanie na tyle kontrolować wrodzoną cytomegalię i silną grzybice jelit że nie pozostawiły po sobie żadnych powaznych powikłań i w końcu pokonał cytomegalię sam a grzybicę przy niewielkiej tylko pomocy - świadczy o jego odporności. Skąd tyle siły w tak maleńkim dziecku?
Przemek na zdjęciach wygląda na pulchniutkiego. Duża część tej pulchności to obrzęki.
Nie mamy też za wiele zdjęć z tego okresu które można by tu zaprezentować, jako że Przemek wyglądał wtedy bardzo źle, miał bardzo chorą skórę i nie są to fotki za bardzo reprezentacyjne.
.
Oj, koty, koty, wiele Wam zawdzięczamy... I to wygrzewanie Przemka, i jego pobudzanie do aktywności, i ciagłą stymulację zmysłów.
Gdybyśmy wtedy wiedzieli co z Przemkiem się dzieje, jak poważną walkę toczy - moglibyśmy robić więcej - poza oczywiście leczeniem go.
Ale z naszej nieświadomości tego faktu zbudowanej na opiniach lekarzy którzy stale twierdzili że Przemek ma alergię i nic poza tym mu nie dolega - wynikało wiele zaniedbań które mogłyby drogo naszego synka kosztować. Na szczęście koty wiedziały co robić :)